Dosyć krótki, za co przepraszam, lecz jestem pewien że nastepne notki będą dłuższe.
__________________________________________________________________________
Kto by przypuszczał że w przeciągu zaledwie paru tygodni czyjeś życie może się aż tak zmienić. A na końcu prawie zgasnąć jak świeczka pod wpływem podmuchu. Trzymasz ją w rękach, chociaż wiesz że przy takiej wichurze i tak kiedyś zgaśnie. Zaciskasz na niej dłonie, osłaniasz mały płomyczek lecz nagle silniejszy podmuch. Płomień powoli zmienia kolor: najpierw krwawo czerwony, następnie słabo pomarańczowy a na koniec migocze już tylko ledwie widoczny niebieski płomień. W końcu gaśnie, a ze świecy unoszą się małe obłoki białego dymu. A ty próbujesz je złapać. Na próżno. Wyciągasz zapalniczkę, naciskasz spust, lecz płomień gaśnie. Próbujesz następny raz i kolejny, jednak pojawia się jedynie iskra, która po chwili znika. A ty popadasz w smutek. Zaciskasz zlodowaciałe ręce na świecy i masz nadzieje że rozbłyśnie. W głębi ducha jednak wiesz, że nic już nie pomoże. Ona odeszła. A ty patrzyłeś jak zanika…
Nagle otwieram oczy i widzę, całą moją rodzinę. Siedzimy przy stole. Rozmawiamy, żartujemy, jemy i potakujemy od czasu do czasu. Lecz wiem że ten obraz się już nigdy przede mną nie pokaże. Nasza rodzina nigdy nie będzie już kompletna. A wszystko to przez śmierć mojego ojca. Był on z zawodu fotoreporterem. Pamiętam jak codziennie gdy byłem mały mówił do mnie:
-Michael, jestem pewien, że wyrośniesz na świetnego człowieka.
A ja mu wierzyłem.
Pewnego dnia gdy mój ojciec był w pracy wybuchł wielki pożar. Kilka domów w pobliżu budynku spłonęło. Pożar wybuchł niespodziewanie i w przeciągu zaledwie paru minut budynek, w którym pracował mój ojciec doszczętnie spłonął. W środku znajdowali się ludzie. Większości z nich udało się uciec. Lecz niestety mój tata nie zaliczał się do tej grupy. Miałem wówczas 13 lat. Usłyszałam wówczas te straszne słowa, które popłynęły z ust mojej matki:
-Przykro mi o tym mówić Nicole, ale sądzę że powinnaś wiedzieć. Twój ojciec nie żyje. Zginął w pożarze.
Potem już jej nie słuchałem. Wpatrzyłem się oczami w podłogę próbując sobie to wszystko poukładać. I to ostatnie co pamiętam z tego wieczoru.